Wspin & speleo
Jaskinia Studnisko

Jaskinia Studnisko - najgłębsza jaskinia Jury Krakowsko-Wieluńskiej, o deniwelacji 75,5m i długości 296m. (po dokładniejsze informacje odsyłam standardowo na ). Otwór znaleźliśmy rzeczywiście bez większego problemu minąwszy po drodze kilka skałek i spory dół ogrodzony balustradą (zbocza są nieco strome...), na dnie którego jest wejście do jaskini Pod Sokolą Górą. Sam otwór do Studniska jest również otoczony balustradą (bo w końcu gdyby zabłądzić po ciemku w jego kierunku to można polecieć jakieś 40m w dół...). Stanowisko zjazdowe jest świetnie przygotowane (cztery nowe ringi na samym otworem + w rangi nieco z boku) umożliwiające zwieszenie dwóch lin jednocześnie, zabezpieczając każdą w sumie trzema ringami i dodatkowo drzewem :o) jak to miało miejsce w przypadku naszym i ekipy równolegle przebywającej w jaskini.
Bezpośrednio za otworem wejściowym czeka nas zdecydowanie najbardziej emocjonująca część eskapady, czyli 35-metrowy zjazd w największej Komorze Wejściowej jaskini, która ma kształt dzwona o wysokości ok. 40m. i średnicy u podstawy ok. 20-30m.
Studnisko zwiedzaliśmy w dwóch ekipach - podczas gdy jedna łaziła po jaskini druga pilnowała, żeby na górze żaden złodziej lub dowcipniś nie rozmontował nam stanowiska. Ponieważ plan zostawiliśmy w samochodzie, więc z pierwszą ekipą szliśmy trochę po omacku, choć Studnisko nie posiada zbyt skomplikowanego systemu korytarzy. Jednak trochę czasu zabawiliśmy w dość sporej Sali Zawaliskowej dopiero później trafiając do znajdującego się na prawo (patrząc od strony Sali pochyłej prowadzącej z Komory Wejściowej) korytarza wiodącego w głębsze partie jaskini. Pokonawszy po drodze uskok wysokości ok. 5m. (bodaj Studnia Szefa, ale nie pamiętam na 100% - proszę o ewentualne *) dotarliśmy do rozwidlenia, w którym idąca przed nami ekipa zawędrowawszy do końca Przeczucia Maryny, stwierdziła, cytuję: tak wygląda koniec jaskini. My jednak, niedowiarki jedne, twardo ruszyliśmy na prawo schodząc pochyłym korytarzem do kolejnej obszernej sali, w której po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy przejście do Partii Spragnionych. Nie dane nam jednak było dotrzeć do samego końca, bo w tym czasie ostatnia sala była zalana, nie jak nas przestrzegano do poziomu kolan, ale na jakieś 2m. Tym samym nasza wędrówka zakończyła się na głębokości ok. 72m i stamtąd też pochodzi kamyk - prezent dla nieobecnego już Druha Mara (który to fakt, tzn. zabrania wspomnianego kamyka, został udokumentowany na niniejszym zdjęciu ;o)
Po przegrupowaniu ekipy (czyli wymianie Młodego Mara i Henia na Blondika i drugiego Henia) poszło już znacznie sprawniej, bo poruszaliśmy się już po "znanym" terenie.
* w miejsce "." wstaw "@" - przepraszam za utrudnienia
|