Wspin & speleo
Jaskinia Sucha, Szczelina Piętrowa & Studnisko

W dniach 15-16 listopada 2002 roku w ramach świętowania Święta Politechniki (Wrocławskiej) postanowiliśmy zrobić wypad nastawiony wyłącznie na "grotołażenie" i wstępnie upatrzyliśmy kilka jaskiń w okolicy Mirowa oraz, na deser, jaskinię Studnisko - najgłębszą jaskinię Jury Krakowsko-Wieluńskiej. Tym samym rankiem 15 listopada ekipa w składzie Druh Maro, Młody Maro, Blondik, dwa Heńki i ja wyruszyła na spotkanie nietoperzom...
Jeśli chodzi o okolice Mirowa to nastawialiśmy się wstępnie na jaskinie Suchą, Szczelinę Piętrową, Kamienny Grad i ewentualnie Księdza Borka. Oczywiście "program" przewidywał także obowiązkowe wejście na mury zamku w Mirowie (tudzież jego ruiny ;o). Standardowy problem jaki się pojawił (lub jaki przewidywaliśmy) to odnalezienie otworów wejściowych. W Szczelinie byłem wcześniej nie raz (bo dwa dokładnie ;o) więc problemu nie było. Wejście do Suchej (mimo, iż na Epimenidesie tego wyraźnie nie napisano) podejrzewałem w okolicy Skrzypiec, gdzie miałem okazję rozpocząć moją zabawę ze wspinaczką. Wtedy też, w ramach odpoczynku, kiedy wspinała się inna ekipa, poszwendałem się nieco po dziurach, którymi zryty jest ostaniec, ale z braku jakiegoś przenośnego źródła światła pod ręką nie zaszedłem zbyt daleko i pozostało mi przypuszczać, że korytarze mogą prowadzić gdzieś głębiej. Natomiast nie wiedziałem dokładnie gdzie znajdują się otwory wejściowe do Kamiennego gradu (a to, jak się później okazało, dosłownie "rzut beretem" od otworu Szczeliny) a tym bardziej Księdza Borka.
Drugiego dnia chcieliśmy spróbować wyruszyć w okolice Bobolic do jaskini Studnisko, której położenia otworu wejściowego również musieliśmy poszukać z racji tego, że nikt z ekipy wcześniej tam nie był (jak się okazało odnalezienie niniejszego nie jest zbyt trudne, ale o tym dalej).
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od obowiązkowego odwiedzenia ruin zamku w Mirowie. Ruiny ruinami, ktoś powie, ale miło jest wejść na mury zamku (słowo harcerza, że tabliczkę zabraniającą tego procederu zauważyłem później) i nacieszyć oczy widoczkami sięgającymi po zamek w Bobolicach, a nawet dalej.
Pierwszą jaskinią, jaką postanowiliśmy "zaatakować" była jaskinia Sucha. Ze znalezieniem otworów rzeczywiście nie było problemu - wszystkie znajdują się w okolicy skały Skrzypce, czyli ostatniej w szeregu skałek mirowskich.
Ponieważ Druh miał jeszcze tego samego dnia wracać do Wrocławia, więc jako drugą wybraliśmy Szczelinę Piętrową
Warunki pogodowe, mimo iż to środek listopada, mieliśmy sprzyjające - bezchmurne niebo i temperaturę +17st. Rozpaliliśmy więc ognisko i przysmażyliśmy nieco "wusztu" zapijając herbatką i zupkami chińskimi, a po skończonym posiłku (czyli ok. 3.15) Maro z Heniami udali się na spoczynek "na pakę" lublina, a Blondik i ja rozłożyliśmy karimaty przy dogasającym ognisku i tak zasnęliśmy pod gwiazdami (co stało się wielką atrakcją dla turystów bieżących nad ranem ku ruinom zamku ;o)
Drugiego dnia musieliśmy stosunkowo wcześnie wracać do Wrocławia, więc naszym jedynym celem była jaskinia Studnisko - najgłębsza jaskinia Jury Krakowsko-Wieluńskiej
|